Kategorie
Brak kategorii

„ZŁA CHEMIA” i „SZARLATAŃSKA MEDYCYNA NATURALNA”

Czy na pewno warto tkwić w skrajnościach i przekonaniach które nie widzą medycyny jako całości?

Ten wpis jest o medykamentach i o szkodliwym podziale świata medycyny na „konwencjonalną” i „naturalną/alternatywną”.

Wprowadzenie

Medycyna to nauka empiryczna (oparta na doświadczeniu) obejmująca całość wiedzy o zdrowiu i chorobach, profilaktyce zdrowia (zapobieganiu chorobom) oraz ich leczeniu.

 Medycyna zdecydowanie jest kompletna, gdy jej składowe są całością i jej sens istnienia wzrasta, gdy  nie bierze się pod uwagę tylko kawałka wiedzy, a całość dostępnych informacji.

Medykamenty to substancje wykorzystywane w medycynie do leczenia.

Medykamenty zawierają swój skład chemiczny, czyli pierwiastki/związki/substancje, które mają na nas wpływać w określony sposób.

To ich istota. Sens, idea, cel bycia „medykamentem”.
Realizowanie potrzeb zdrowotnych.

Zatem aby coś mogło być uznane za medykament – musi istnieć problem dotyczący zdrowia, który przy wsparciu danego medykamentu ma szansę zostać rozwiązany/naprawiony, złagodzony lub któremu można zapobiec poprzez jego stosowanie.

Może być tym medykamentem wszystko – i cokolwiek by to nie było – będzie miało swój skład chemiczny.

Aby medykament mógł być lekiem – musi przejść szereg badań klinicznych potwierdzających jego skuteczność, przy wyeliminowaniu efektu placebo. To jest jedyny aspekt różniący lek od suplementu i od innych medykamentów – skuteczność potwierdzona badaniami klinicznymi i przebyty proces zakończony jego rejestracją.
Nie ma znaczenia, czy lek jest ziołem, substancją pozyskaną z wydzielany skóry jakiegoś bytu, czy jest stworzony przez człowieka.

Jeśli założymy, że “naturalne” medykamenty to tylko to, co nie jest poddane obróbce człowieka (np. chemicznej syntezie), to musimy wiedzieć, że mieszając dwa zioła ze sobą – poddajemy je również m.in. syntezie chemicznej.

Dodatkowo – potocznie używane określenie „chemia” na leki z medycyny konwencjonalnej ma się nijak do tego, co faktycznie jest szkodliwe, a co nie jest.

Przykładowo – istnieją substancje/związki pochodzenia zarówno „naturalnego” (w rozumieniu: nieprzetworzone przez człowieka), jak i substancje/związki przetworzone przez człowieka, które mogą nas zabić, gdy mamy kontakt nawet z niewielkimi ich ilościami i to niemal natychmiast.
Są i takie, których można przyjąć wiele i żyć.

Rozwinięcie

„Chemia” jest we wszystkim, bo jeśli rozumiemy przez nią substancje chemiczne, to są one zarówno w roślinach, zwierzętach, powietrzu, wodzie, glebie – we wszystkim nawet wówczas, gdy zupełnie pominiemy człowieka i jego aktywność.
Także np. w pokrzywie, wrotyczu, nawłoci, czy kurkumie jest „chemia” i to m.in. ta właśnie „chemia” w postaci określonych związków/pierwiastków sprawia, że one na nas działają.

Medykamenty zawierają także czasem w składzie byty biologiczne – jak np. popularne we wsparciu jelit probiotyki, czy prebiotyki, które zawierają różne szczepy bakterii.

Słychać też głosy mówiące o tym, że np. zioła po prostu są naturalne, a „leki” nie.

Z tym także się nie zgadzam.
Człowiek też jest częścią natury i wszystko co tworzy – tworzy również ze składników wziętych z natury, czy też z naturalnie (skoro są) występujących zjawisk, pierwiastków i możliwości.
To co tworzy człowiek – też złożone jest wyłącznie z kosmicznych pierwiastków i z kosmicznej materii.

Tak jak mrówki produkują mrówczany (sole i estry kwasu mrówkowego), niektóre grzyby produkują/zawierają psylocybinę, niektóre zwierzęta tworzą skomplikowane budowle – tak i człowiek produkuje różne pierwiastki/substancje/związki chemiczne przy czym każdy z bytów robi to za pomocą narzędzi i mechanizmów jakie udało mu się rozwinąć.
To jest naturalne.

Patrząc z tej perspektywy – każda wyprodukowana przez człowieka rzecz – jest częścią natury, bo człowiek nią jest i elementy jakich użył też są z materii i energii kosmosu!

Fakt, że wiele rzeczy produkowanych przez człowieka jest niepotrzebnych (tylko reklamowane są jako potrzebne i przyjęte nawykowo jako takie przez ludzi), a w skutek masowej produkcji, przetwarzania, transportu i mas odpadów – są niestety wręcz szkodliwe dla środowiska.

Jednak NIE wrzucałabym do zbioru produktów niepotrzebnych wynalazków medycyny!
Nie wrzucałabym także z założenia do zbioru treści szkodliwych treści leczniczych pochodzących z medycyny alternatywnej!

Raczej do tych grup warto wrzucić pierdoły, które z założenia są śmieciami, które są w zasadzie po nic, nie ratują nam zdrowia i życia, nie są przydatne, a są produkowane na masową skalę.
Sporo tego w obrębie kosmetyków, rzeczy do „dekoracji”, widać problem w nadmiernej produkcji ciuchów i innych działaniach i nawykach człowieka.
Problem jest także w nawyku brania zbyt wielu medykamentów różnego typu zamiast likwidowania przyczyn chorób, ale jest to problem behawioralny, a nie problem sensu istnienia tworzonych przez człowieka fizycznie-chemicznie-biologicznie medykamentów.

Nie jest dobrym pomysłem stosowanie „tabletek na wszystko” zamiast edukacji i uczenia się jak działa nasz organizm, szukania i znajdowania przyczyn i zapobiegania ich występowaniu i jak postępować z umysłem i ciałem.
Nauka o nas i wiedza  w tym zakresie wchodzi w profilaktykę zdrowia, która jest trwałym dobrem. Zapobieganie – to fundamenty.
Ale jak wiemy – bywa czasem, że coś się jednak dzieje w obecnym świecie energii i materii takiego, że wymaga naprawienia – i wtedy warto korzystać z dostępnych w świecie możliwości.

Wszystko to, co pomaga w zdrowiu – jak najbardziej jest korzystne.
Nazywanie wynalazków medycyny „konwencjonalnej” „chemią” – jest skutkiem błędu poznawczego.
„Chemią” jest wszystko, bo w Kosmosie wszystko jest  nią powiązane lub się po prostu z niej składa!

Nie zatem w samej „chemii” jest problem ale w jej niewłaściwym stosowaniu.
Nadmiarze lub niedoborze albo niewłaściwej formie przyjmowania/stosowania.


Nadmiar lub niedobór „czegoś”– to inaczej przesadzanie z tym czymś lub z brakiem czegoś. Przesadzanie nie jest dobre z niczym.
W samym słowie przesada kryje się już komunikat, że czegoś jest za wiele lub za mało.
Przesadziliśmy = przegięliśmy.
Można przegiąć pijąc codziennie wodę z kurkumą i imbirem, bo jak organizm się nasyci – potrzebuje przerwy. Gdy jej nie ma – zaczyna się przesycenie.

Pomimo, że niektóre środki wspomagające można stosować długo, dobrą zasadą jest robienie przerw.
Są one przydatne także z powodu tendencji organizmu do reakcji alergicznych, które nieraz powstają czasem właśnie wskutek przesycenia czymś.

Tu istotną kwestią jest jednostkowość. Jednak osoba może bezkarnie wkładać w swoją dietę dany produkt i nie będzie jej szkodził, inny organizm podziękuje za dany produkt po czasie A, a jeszcze inny po czasie B.
Przy czym znów: jeden organizm przyjmie ten produkt spowrotem po czasie C, a jeszcze inny organizm nie zechce już danego produktu nigdy i będzie reagował reakcjami alergicznymi już zawsze.

Jeśli przesadzamy z braniem jakiegoś związku – może nam zaszkodzić, niezależnie od tego, czy jest to przetworzone/syntetyzowane przez człowieka, czy zerwane bezpośrednio z krzaka.

Oba sztucznie podzielone typy medycyny (konwencjonalna i alternatywna) są nieco wybrakowane i powinny uczyć się od siebie nawzajem.
Konwencjonalność warto uzupełnić o podejście holistyczne (m.in. energia, materia, emocje, uczucia, przekonania, relacje istniejące w organizmie i w otoczeniu), a „naturalność” warto uzupełnić o wiedzę że naturalny jest także człowiek i jego aktywność w świecie.
Warto też pozbyć się szkodliwych założeń, że formy farmakologiczne tworzą tylko i wyłącznie spisek i chęć zarabiania kosztem naszego zdrowia i życia, bo to nieprawda, choćby z tego względu, że wiele leków jest z powodzeniem stosowanych i na prawdę pomocnych ludziom w temacie „zdrowie”.

Oczywiście, w wielu sytuacjach (nie zawsze) warto korzystać z tego, co jest jak najmniej przetworzone przez człowieka, jak najmniej powoduje przy tym przetworzeniu zużycia środowiska i zanieczyszczeń, jednak warto spokojnie korzystać z leków (jeśli się to robi trafnie i mądrze) bez obawy, że zaszkodzą, a w wielu sytuacjach z całą pewnością mogą pomóc.
Tak samo bez obaw można korzystać ze wspomagania alternatywnego: np. akupunktury, akupresury i zdobywania wiedzy w zakresie uważności na organizm i reagowania na impulsy przez niego wysyłane, samoregulacji i samokontroli, co jest podstawą dla zdrowia, a o czym medycyna „konwencjonalna” zdaje się ciągle zapominać i pomijać to w zaleceniach i edukacji profilaktycznej.

Czasem to, czy nasze leczenie będzie zakończone sukcesem jest kwestią podejścia i wyczucia, bo jeśli ktoś np.: jest przekonany, że dany lek go zabija i zabije – ma szansę, że skutek pozytywny zażywania leku będzie w jego przypadku mniej widoczny, niż u tych, którzy tak nie myślą i są nastawieni pozytywnie.
Może tak być, że stosowanie leku odniesie skutek uboczny u osoby przekonanej o jego złym wpływie – silna wiara/przekonanie mogą sprawić, ze organizm zareaguje zgodnie z zapisanym schematem.
Przekonania, opinie i wiara w nie są bardzo mocnymi elementami tworzącymi rzeczywistość i o tym koniecznie należy pamiętać – także w medycynie.

W skrajnym przypadku ktoś kto jest mocno przekonany o swojej nadciągającej szybko śmierci i o niej rozmyśla i tworzy takie wizje – faktycznie umrze…
Warto pilnować myśli, przekonań i nastawienia. To także element leczniczy.

Myśli – jak wiadomo są też energią, a przekonania wyrażane są przecież w myślach (w formie myśli).

Jednak nie da się ukryć, że często dana substancja po prostu ma dane działanie, niezależnie od tego, czy nasza wola jest taka, czy inna…

Niektórych reakcji fizyczno-chemiczno-biologiczno-energetycznych nie oszukamy nawet silnym przekonaniem.
Jeśli ktoś będzie silnie przekonany, że odrośnie mu obcięta ręka – może niestety boleśnie się przekonać, że jednak czasem wiara i przekonanie to za mało, by rzeczywistość była zgodna z przedmiotem danego przekonania lub wiary.


W kontekście marketingu i „etyki” z nim związanych – w obu grupach (alternatywnej i konwencjonalnej) widać te same problemy manipulacyjne.

Nieetycznym działaniem jest pozyskiwanie związków ze zwierząt kosztem ich życia i ryzyka wyginięcia, lub pozyskiwanie związków z m.in. roślin, grzybów, minerałów w sposób pozbawiony zrównoważenia.

W przypadku nieetycznego i szkodliwego dla środowiska pozyskiwania składowych do medykamentów – znacznie korzystniejsze może okazać się syntezowanie ich przez człowieka w sposób „sztuczny”, niż pobieranie ich z przyrody jej kosztem.

Brak etyki związany jest także z czysto finansowym podejściem do aktywności, jakich się ludzie podejmują.

„Lek na wszystko”, „panaceum” ! – krzyczą reklamy.

„Wszystko” jest pojęciem tak wielkim, że naprawdę nie ma opcji, by „coś” łykanego, przyjmowanego jako „lek” było panaceum na wszystko.

Nieetyczne są reklamy, które pokazują przykładowo jak złagodzić ból, przy jednoczesnym ewidentnym zaniedbywaniu i ignorowaniu przyczyny tego bólu – np.
reklama z noszeniem szpilek à przetarcia i obrzęki à maść i lek na to (działanie na skutek) zamiast informacji, że nie warto nosić szpilek, bo to jest szkodliwe dla zdrowia (działanie na przyczynę) lub:
reklama w której jest osoba przeziębiona à lek na objawy à natychmiastowa niemal poprawa i powrót do normalnej aktywności zamiast informacji, że należy organizmowi dać kilka dni odpocząć!

Organizm zaatakowany przez patogen albo w innym stanie osłabienia potrzebuje możliwości regeneracji, a regeneruje się człowiek gdy jest na niskich obrotach, odpoczywa, wiele śpi, dużo pije zdrowych  i wspomagających zdrowienie płynów, porzuca stres i ewentualnie wspiera się lekami/medykamentami, a nie gdy jedzie na samych lekach/medykamentach bez poszanowania istoty rozwiązania problemu.

Warto też wspomnieć o szacunku dla innych i o nierozsiewaniu choroby dookoła.
Od lat drażnił mnie trend przychodzenia do pracy i miejsc publicznych przez przeziębione Osoby. Często było to związane z pokazaniem „jestem taki/taka zapracowany/zapracowana, ze nawet chora jestem w pracy”.
Nie pochwalałam tego, bo to nierozsądne z powodów opisanych wyżej.
I nie w porządku wobec innych Osób.
W chorobie zakaźnej warto się odizolować i nie podawać jej dalej …

Dziw, że Ludzie nie myślą często o tym, że dla własnego dobra też (!) warto odpuścić gonitwę i uzbroić organizm w warunki do zwalczania infekcji… czyli – odpocząć.

I tym bardziej podłe jest wrzucanie przez firmy farmakologiczne reklam, w których zamiast namawiania do odpoczynku, izolacji i regeneracji przy okazji brania ich promowanego leku (to byłoby ok) – pokazane są przypadki cudownego „ozdrowienia” i natychmiastowej gotowości chorego do pełnej aktywności.

Tu faktycznie brakuje etyki!
Jednak brakuje jej też w setkach działań marketingowych z zakresu „medycyny naturalnej”.
Reklamuje się niejeden „uzdrowiciel”.
Atakują reklamy z napisem: „najlepszy uzdrowiciel”!

W medycynie „naturalnej” również gęsto przemycane są suplementy i różne mieszanki ziołowe jako leki „na wszystko”.

Niestety: manipulacja i nieetyczne postawy oraz zwykłe próżniactwo, pycha i buractwo nie znają podziału na część konwencjonalną i naturalną, bo są cechami ludzi…

Podsumowanie

Świat pełen jest substancji które mogą pomagać nam w utrzymaniu zdrowia.
Jest wiele wiedzy, którą warto znać z zakresu dziania naszego organizmu, relacji wewnątrz i na zewnątrz, samokontroli, samoregulacji, energetyki, emocji, uczuć, stanów w jakich bywamy, myśli, nastawienia, przekonań, uważności na organizm i sygnały z niego płynące i właściwego reagowania oraz anatomicznych i fizjologicznych przynajmniej podstaw….

Nie zapominajmy, że jesteśmy bytami energetyczno-materialnymi i nasz organizm stanowi spójnie pracującą całość, zatem by go uzdrawiać działać należy we wszystkich sferach, bo wiele cierpienia i chorób bierze się z ignorancji, niewiedzy i złych nawyków.

Nie zachęcam do wpadania w skrajności na zasadzie: dobrze jest “tylko naturalnie/alternatywnie/niekonwencjonalnie”, albo dobrze jest leczyć się “tylko konwencjonalnie”.

Zachęcam do odejścia od tego.

Zdrowie leży w optymalizacji, harmonii i balansie.
Nie jesteśmy jednakowi i mamy rożne potrzeby.
Bywa, że to co jednej osobie pomaga – innej szkodzi.

Nie warto traktować medycyny dwutorowo i podkreślać podziałów w niej, bo poprzez trwanie w podziale i podkreślanie go – trudno się go pozbywać go burzyć.
Akcja – reakcja.

Warto podział burzyć i traktować przestrzeń „profilaktyka zdrowia i zdrowie” jako całość, a nie jako oddzielne zbiory i metody działania, mające wrogo do siebie nastawionych zwolenników.
To postawa bazująca na iluzji rozdzielności tego, iluzji przeciwności, iluzji postaw które się wykluczają.
 Bardzo szkodzi i zubaża.

W rozumieniu pojęcia „natury” – wszystko jest jej częścią!
Człowiek i to co tworzy (z kosmicznej energii i materii) – również.
Nie wszystko warto produkować i powielać, by nie zaśmiecać Ziemi, ale wszystko jest złożone ze wspólnych, dostępnych/istniejących kosmicznych składowych.


Dzielenie medycyny na wschodnią i zachodnią, tworzenie podziałów i retoryki w ramach której powielane są dwa przeciwstawne poglądy:

  1. Medycyna konwencjonalna jest właściwa, a reszta to szarlataństwo,
  2. Medycyna konwencjonalna to szkodliwa chemia i spisek firm farmakologicznych, a tylko leczenie „naturalne” jest dobre.

sprawia wiele szkód, bo w istocie medycyną jest wszystko co nas leczy, wspiera, dba o nasze zdrowie i nam pomaga, niezależnie od tego czy pochodzi ze wschodu, zachodu, czy wyprodukowała to mrówka, skorpion, grzyb, borówka, czy też człowiek…

Całościowe podejście jest uwalniające, nie ogranicza możliwości i pozwala wybrać z każdego źródła to, co jest przydatne, zmodyfikować to, co modyfikacji wymaga i odrzucić to, co się nie sprawdza.
Ciągła nauka i aktualizacja danych.

Kategorie
Brak kategorii

Przemoc rówieśnicza

W klasach 4-8 zajmowaliśmy się przemocą rówieśnicząagresją, bullyingiem, cyberprzemocą.

Przeszłam w tym zakresie szkolenie w Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę i poza własnymi pomysłami – posiłkowałam się przygotowanymi przez Nich zaleceniami

Omawiane tematy :
– Jak odróżnić przemoc rówieśniczą od pojedynczych zdarzeń i „zwyczajnych przepychanek” rówieśniczych?
Warunki: powtarzalność, nierównowaga sił, intencjonalność.

– Eskalacja problemu – na co zwracać uwagę, dlaczego najlepiej nie dopuszczać do rozwoju problemu (błędne koło i inne mechanizmy)
– Rola ofiary, agresora/agresorów i świadków (wszystkie są wymienne, rola świadków jest bardzo znacząca w zatrzymaniu przemocy rówieśniczej),-

Sposoby radzenia sobie z przemocą rówieśniczą (różne, niekoniecznie wszystkie właściwe – np. odpłacanie tym samym; kontakt z zaufanym dorosłym, rozmowy z nauczycielami, asertywność, rozmowa, )
– Różne skutki przemocy rówieśniczej (dla każdej z ról), jak nie dopuszczać do rozwoju szkodliwej sytuacji,
– Czym jest cyberprzemoc? Jaki prawami się „rządzi”? Dlaczego łatwiej jest hejtować w Internecie? Jak sobie radzić z cyberprzemocą (gdzie zgłaszać, jak przeciwdziałać, jak reagować)?
– Wstępne informacje o działaniu mózgu (płat czołowy, ciało migdałowate, , przysadka, podwzgórze, hipokamp i ich role w zachowaniach),
– Automatyzmy w zachowaniu (autopilot)- w jednych sytuacjach pomaga (oszczędzanie energii i możliwość zajmowania się kilkoma sprawami na raz), a w innych przeszkadza – automatyczne, nawykowe oceny, skojarzenia, zasłanianie perspektywy i racjonalnego podejścia, automatyczne reakcje ciała i organizmu (wydzielanie śliny w skojarzeniu z ciastkiem/zapach, smak, obraz, myśl),
– Samokontrola w kontekście przemocy (m.in. metody radzenia sobie ze złością)
– Rola emocji, co działa na mnie, jak ja mogę sobie radzić w różnych sytuacjach? (to, co pomaga jednej Osobie – niekoniecznie pomaga drugiej)
– Pato-streamerzy i różne wzorce w Internecie; przykłady hejtu w Internecie – jak zachować czujność, rozsądek i jak korzystać z Internetu konstruktywnie?

Pozdrawiam serdecznie i życzę beztroskiego weekendu.
Ewa

Kategorie
Brak kategorii

“Poznaję emocje i uczucia”

Hej heeej!

Dziś zapraszam Rodziców ze Szkoły w Chmurze na „poznawanie emocji i uczuć”.

Jakkolwiek dziwnie to nie brzmi w kontekście Dorosłych – okazuje się, że często wiele w nas dzieje się poza naszą czujnością i to wiele często związane jest z emocjami i uczuciami, które mają swoje odbicie w naszym organizmie, w naszych zachowaniach, postawach, nastrojach, działaniach,….
Warto je ujrzeć z różnych perspektyw, w całej okazałości i spektrum ich istnienia i … poznać.
I wybrać co dalej… 😎

Mawia się, że wszystkie emocje i uczucia są dobre, m.in dlatego, że są informacją.
Fakt.
W tym kontekście – po prostu są.

I są informacją. Jednak jeśli “coś” dzieje się w Nas i to “coś” oddziałuje na Nas i/lub otoczenie w sposób, w który nie chcemy i który szkodzi – możemy to poznać, odkryć i albo zmienić sposób w jaki to “coś” odczuwamy, albo dążyć do tego, by się tego “czegoś” po prostu pozbyć.

I o tym dzisiaj w kontekście emocji, uczuć i stanów w jakich bywamy. 🙃26.04.2022 (dziś) –„Żyję świadomie” – Poznaję uczucia i emocje – część 1, godz. 18.30-20.00

Zapraszam,

Ewa

#żyjęświadomie, #edukacja #warsztat, #świadomość, #emocje, #uczucia, #szkoławchmurze, #zdrowie, #samoregulacja, #obserwatornia, #strefaistnienia

Kategorie
Brak kategorii

Trwają warsztaty “Żyję Świadomie” w Szkole w Chmurze

W tym roku szkolnym prowadzę warsztaty online „Żyję świadomie” w Szkole Podstawowej w Chmurze i w Liceum w Chmurze! <3

Pracuję z Młodzieżą z klas 7-8, Młodzieżą z liceum oraz z Rodzicami Uczniów obu szkół. <3

Celem tych zajęć jest głębokie samopoznanie, zrozumienie zależności i uwarunkowań jakie mają na nas wpływ, wzięcie odpowiedzialności za swoje życie, zdrowie, samopoczucie, nastawienie, przekonania i relacje z samym sobą i otoczeniem, wyrobienie stabilnego poczucia wartości, zrozumienie siły sprawczości, łagodne, empatyczne, mądre i zdrowe podejście do siebie i otaczającego nas świata, budowanie zdrowych i przyjaznych relacji, asertywność, samoświadomość i świadomość.
Pracujemy na poziomie świadomym i podświadomym.
Nieświadome odkrywamy, by stało się świadomym.

Uczymy się zastanowienia, refleksyjności i zmniejszenia podatności na manipulacje i działanie mechaniczne.
Polemizujemy z istniejącymi schematami myślowymi występującymi w społeczeństwie, kulturze i na polu naszych najbliższych społeczności i relacji.
Jeśli są szkodliwe – zauważamy to.

Dostajemy wiele teorii, wiele przykładów z życia wziętych, pracujemy na żywo na materiałach z sieci, filmach, zdjęciach, prezentacjach i wszelkich źródłach jakie mogą być pomocne dla zrozumienia, zobrazowania, czasem zszokowania i ocknięcia, uwrażliwienia (ale nie przewrażliwienia) oraz uświadomienia Uczestników zajęć.

Uczymy się narzędzi samoregulacji i samokontroli.
Szlifujemy wolną wolę, prawo wyboru.
Koncentrujemy się na działaniu, które jest koniecznym elementem realnej zmiany.
Sama wiedza, to dla zmiany za mało…

Osobiście wolę w zakresie moich warsztatów pracę stacjonarną – daje możliwość pełnej interakcji i poznania. Tak pracuje już trzeci rok z Młodzieżą z Turkusowej Wieży i widzę realne efekty tej pracy.
W Szkole w Chmurze są Uczniowie z całej Polski i stacjonarna forma zajęć nie jest możliwa, więc siłą rzeczy radzimy sobie poprzez narzędzia elektroniczne.

Z Młodzieżą z klas7-8 prowadzę obecnie zajęcia w cyklach kompetencyjnych.

Pierwsza kompetencja dla Młodzieży z klas 7-8 to:

Samopoznanie i umiejętność samoregulacji w zakresie emocji, uczuć i nastawienia do siebie samego.

W ramach tego zadania realizujemy tematy następujące:

“Wiem, co czuję – poznaję emocje i uczucia”
“Oswajam wewnętrznego krytyka”,
„Praca ze świadomością i praca z podświadomością”
„Mam przyjazny i zdrowy stosunek do siebie i otaczającego mnie świata”.


Obecnie jesteśmy na początku drogi.
Czekają nas trzecie, półtoragodzinne zajęcia z zakresu poznawania emocji, uczuć, stanów w jakich bywamy, ich relacji z nami, z organizmem z myślami z podświadomością oraz ich wpływu na nasze życie oraz narzędzi, jakich możemy uczuć, gdy nadmierne lub zbyt częste trwanie w niektórych z nich zaczynają nam szkodzić.
Uczymy się to dostrzegać i na to wpływać.

Z Młodzieżą z LO przerabiamy obecnie także emocje i uczucia.
Już skończyliśmy temat „oswajania wewnętrznego krytyka”…
To były mocne zajęcia dla niektórych.
To początek naszej wspólnej drogi.
Całość programu trwa minimum 3 lata, ale każde zajęcia dają coraz głębszy wgląd w nas i w przestrzeń, w jakiej żyjemy i szansę poskładania klocków w spójną całość.


Z RODZICAMI przerabiamy aktualnie „Oswajanie wewnętrznego krytyka”.

Zrobiliśmy już dwa półtoragodzinne zajęcia, przed nami jeszcze część trzecia.
W kolejnym etapie będziemy poznawać emocje i uczucia i och relacje ze wszystkim co nas otacza (z dużym skupieniem na wzajemne relacje emocji/uczuć i stanów w jakich bywamy z ciałem, organami i myślami).

Z Rodzicami praca jest podwójna. Z jednej strony pokazuje Im jakie nabyte pułapki (przekonania, nawyki, cechy, postawy, reakcje, …) mamy w sobie jako Dorośli, a z drugiej jak często nieświadomie sprzedajemy je naszym Dzieciom, nie zawsze z korzyścią dla nich.

Nie ma jednego sposobu na wszystkie osoby.

Jesteśmy niepowtarzalnymi Bytami. Jednostkami.
Każdy jest innym miejscu, z innym zbiorem doświadczeń i cech osobistych. Inaczej reaguje na tę samą sytuację, inaczej odczuwa, inaczej postrzega i potrzebuje nieraz nieco innego zestawu narzędzi oraz innego czasu na zmiany.

Jednak wspólne jest o, że nie ważne gdzie jesteśmy i w czym obecnie jesteśmy – możemy na to wpływać i to zmieniać.

Niedługo ruszą zapisy także na grupy dla Osób spoza Szkoły w Chmurze.

Zapraszam.

Ewa Michalik-Kardaś
(terapeutka, pedagog, nauczycielka, pasjonatka profilaktyki zdrowia, bezpieczeństwa i rozwoju osobistego)


Kategorie
Brak kategorii

Uprzedzenia i “Żywe biblioteki”


W Danii i wielu miejscach na świecie powstały biblioteki, w których można “wypożyczyć” sobie człowieka zamiast książki, w celu posłuchania części jego życiowej historii przez 30 minut.
Celem jest pozbycie się uprzedzeń.

Każda Osoba ma “etykietę” typu: “gej”, “uchodźca”, “dwubiegunowy”, “bezrobotny”, “grubas” jednak w trakcie konwersacji można się często łatwo przekonać, że dana Osoba to nie tylko dana etykieta i przyklejona jej łata tworząca pewien pryzmat postrzegania jej, ale cała wielowymiarowość, w której przyklejona Człowiekowi “łata” staje się bezpodstawną do defilowania Go.

Zasada: “nie oceniaj książki po okładce”.
Takie biblioteki powstają także w Polsce.

Ciekawy projekt na naukę uważności dotyczącej skojarzeń i odkrycie jak bardzo są wąskie i nieraz krzywdzące.
Jak wiele nam nieraz umyka, jak przykleimy komuś szybko łatę przez pryzmat której postrzegamy daną osobę.

Nie pomaga trend umysłu, który działa tak, że jak mamy jakieś przekonanie na dany temat, to wyszukujemy wszystkiego, co to przekonanie potwierdza (by móc chociażby pomyśleć: “a nie mówiłem”), ale niestety ma zwyczaj pomijać i nie zauważać faktów, które nasze przekonanie obalają…

Skojarzenia pomagają w niektórych nagłych sytuacjach, ale w wielu kwestiach bardzo przeszkadzają sprawiając, że przestajemy widzieć treść taką jaką jest, a widzimy nasze skojarzenie z tym czymś, czyli nabytą interpretację/wyobrażenie/osąd, które często uniemożliwiają widzenie tego, co jest – takim, jakie jest…

Obawiam się tylko, że Ci mocniej uprzedzeni dorośli nie zechcą korzystać, bo przecież “szkoda czasu” i oni i tak “wiedzą lepiej”….

Jednak całe gro Osób bardziej elastycznych, a także Dzieci mają szansę skorzystać i zobaczyć w Ludziach Ludzi, a nie tylko filtr jaki na nich nałożyli.

Link do źródła grafiki: https://www.facebook.com/mindfulness.uwaznosc.obecnosc/posts/391016032740965 .

Kategorie
Brak kategorii

“Bezpieczny i świadomy ja w mieście” – warsztat dla dzieci

Jechałam wczoraj z Dziećmi do Centrum na wycieczkę pt. “bezpieczny i świadomy ja w mieście”. 🙂

Obserwowaliśmy Ludzi, ich postawy (nawyki), – np. noszenie toreb (wyginanie i deformacje postawy), układanie nóg, sposób chodzenia (np.: na obcasach w chodzie Ludzie niezdrowo “skaczą” (ruch pionowy góra – dół) obciążając stawy kolanowe), itd.
Oglądaliśmy zachowanie Ludzi na przejściach dla pieszych, uczyliśmy się różnych sytuacji na przejściach dla pieszych i tego, gdzie i kiedy należy spojrzeć (czasem trzeba się odwrócić do tyłu, by zerknąć co za nami).

Uczulaliśmy się na kieszonkowców i na sposoby ich działania dając sobie szansę przetrenować to odczuwanie, gdy np. robi się sztuczny tłok, uczyliśmy się czujności na inne sytuacje jakie mogą spotkać nas na mieście (inne kradzieże, porwania, czy zasady bezpieczeństwa i dbania o siebie jak jest się w klubach – moje Dzieciaki to już młodzież! <3) , spacerowaliśmy po okolicach uczulając się na przytomność, używanie słuchu, nie tylko wzroku.

Mówiliśmy o tym jak wiele zależy od nas i jest w zakresie naszej odpowiedzialności, a jak niewiele z tego niestety jest społecznie przyswojone i rozumiane – np. w zakresie postawy, bóli, deformacji ciała.

Trenowaliśmy “na żywo”.
Nie straszyliśmy się, bo świat jest pełen dobrych Ludzi (zgniłe jabłka to zdecydowana mniejszość) , ale uczyliśmy się bezpieczeństwa i czujności, by móc być swobodnym.
Było równie dużo śmiechu, co poważnych rozmów “z życia wziętych”.

Zabrakło nam czasu na część atrakcji, ale nadrobimy. 😉

W metrze przyglądaliśmy się Ludziom jak siedzą – np. nogę na nogę zakładają głównie kobiety (wpływy kulturowe i przekonanie, że kobieta ma mieć nogi razem i taki styl siadania jest “elegancki”/”ładny”), co powoduje gniecenie struktur tkankowych (zwykle nawyk trzymania tej pozycji dotyczy głównie jednej nogi, co tworzy spory problem patrząc na czas trwania w niej) i w konsekwencji bóle, deformacje miednicy, żylaki. Patrzyliśmy też jak układają głowy do czytania (obciążenie na kręgi szyjne) i jak wielu Ludziom pozycja wysuniętej głowy już została “przyjęta” przez ciało “na stałe”.
Gdy Dzieci mnie w metrze o coś pytały siedząc – to ja schodziłam do nich na kucka, kładąc im przedramiona na kolanach. To ja mam być na ich poziomie, nie one na moim. One nie są jeszcze mojego wzrostu, a ja mogę zejść niżej.
Poza tym przecież jest luz – przyjaźnimy się.
Mówimy sobie po imieniu, nie mamy oporów.
Jestem dla nich też jak starsza koleżanka, nie tylko nauczycielka i opiekun.

Właśnie rozwijałam wątek jak mocno Ludzie nie są świadomi swojego ciała, postaw, powiazań i skutków jakie następują i wtedy zagadała do mnie Pani siedząca na przeciwko.
-“Pani jest wspaniałą nauczycielką”….
” Na prawdę wspaniałą” – kiwała głową z niedowierzaniem i podziwem.
– “Dziękuję”, powiedziałam z uśmiechem i puściliśmy się pędem na kolejnej stacji, by zdążyć zmienić wagon w celu poszukiwania nowych obiektów do obserwacji… 😉

To bardzo miłe dla mnie, choć wiem o tym. 🙂

Jednak jak bardzo dziwny i pełen absurdu musi być świat, w którym ciągle i ciągle normalność i zdrowy standard są tak “niezwykłe”, że zasługują na niedowierzanie i podziw…

#eduakcja #świadomość #człowiek #obserwacja #obserwatornia #strefaistnienia #nauczyciel #uczeń #dziecko #warsztat #szkoła

Ewa Michalik-Kardaś